62-latek wyskoczył z 10 piętra. W mieszkaniu policjanci zastali widok, którego nigdy nie zapomną

W Zielonej Górze stało się coś, co na długo pozostanie w pamięci mieszkańców. Podczas gdy pewne małżeństwo przebywało w domu, doszło do prawdziwej tragedii. Aż trudno uwierzyć w to, że ta historia miała miejsce naprawdę.

W niedzielę 26 lipca w Zielonej Górze przy ulicy Lisiej miał miejsce horror. Mężczyzna wyskoczył z 10. piętra z bloku i zginął na miejscu. Miał 62 lata. Jednak to nie wszystko, co stało się tego dnia. Można powiedzieć, że to dopiero początek…

Tragedia, która rozegrała się na oczach sąsiadów

Jak podaje portal Pościgi.pl, sąsiedzi przekazali, że już nad ranem w domu małżeństwa doszło do kłótni.

Jedna z mieszkanek osiedla poinformowała, że słyszała przeraźliwe krzyki kobiety. Chwilę później te krzyki ustały, a mężczyzna wyskoczył z okna.

Mieszkańcy osiedla, przechadzając się w okolicy bloku, zauważyli zwłoki 62-latka. Policja została powiadomiona o tym, co się stało i natychmiast przyjechała na miejsce. Pojawiła się także karetka, jednak mężczyzny nie udało się uratować – zginął na miejscu.

Funkcjonariusze postanowili, że odwiedzą mieszkanie, z którego 62-latek wyskoczył. To, co zobaczyli, zapamiętają do końca życia.

Okazało się, że mężczyzna, zanim wyskoczył z okna, zamordował swoją żonę – leżała na podłodze w kałuży krwi. Dostała od męża kilka ciosów nożem.

W czasie tego zdarzenia w mieszkaniu przebywał także 41-letni syn, który na szczęście zdołał uciec i nic mu się nie stało. Aktualnie przebywa pod opieką specjalistów. To właśnie on zadzwonił na policję.

Podinsp. Małgorzata Barska, rzeczniczka zielonogórskiej policji w rozmowie z portalem poinformowała, że rodzina od czerwca 2014 do kwietnia 2015 roku mała Niebieską Kartę, oznaczającą, że mąż znęca się nad żoną. Od pięciu lat jednak nie miała miejsca żadna interwencja funkcjonariuszy w tym domu.

Scroll to Top